Artykuł: Dura lex, sed lex (Krajobraz po bitwie czyli porajdowy felieton)My Polacy nie lubimy rządzących. Każda władza, ta najwyższa, państwowa i ta nasza lokalna czy branżowa jest z definicji zła, głupia i nieuczciwa. Nic dziwnego więc, że z lektury komentarzy na rajdowych portalach i forach można dowiedzieć się, że naszymi rajdami rządzą leśne dziadki, które bez mapy nie trafią rękami do własnych tyłków. Co gorsza osobnicy ci, dla jakiejś własnej korzyści, od lat pracują nad unicestwieniem polskiego sportu motorowego. Oj biedne te nasze rajdy. Jeszcze się bronią, ale ileż mogą wytrzymać?
W spiskową teorię dziejów oczywiście nie wierzę, ale uczciwie muszę przyznać, że czasem motywacje naszych rajdowych włodarzy giną w gęstych mrokach tajemnicy. Do czego zmierzam? Ano do artykułu 12.7 regulaminu RSMP (patrz niżej), który już przed sezonem był hitem publicznych dyskusji, a po zakończonym właśnie Elmocie pewnie znów wróci na listę przebojów. Zakaz grzania opon intrygował mnie odkąd tylko o nim usłyszałem. Nie chodzi tym razem o motywację, bo ta jest dość oczywista. Rozumiem argumenty zawodników, to oczywiste, że zimny slick to nie to samo co rozgrzany, że to niebezpieczne i w ogóle utrudnia życie. Ale nie raz widziałem co zawodnicy potrafią wyrabiać na dojazdówkach i nie raz przejmowało mnie to grozą. Rozgrzewanie opon które polega na gwałtownym zygzakowaniu z prędkością która dla normalnego auta, na normalnych oponach skończyła by się natychmiast w rowie lub na drzewie, dla wszystkich pozostałych użytkowników dróg musi kojarzyć się z szaleństwem i niebezpieczeństwem. A przecież nie chcemy kreować takiego wizerunku, prawda? Nie zdziwił mnie więc ten zakaz. Zastanawiało mnie tylko jedno: czy i jak sędziowie zamierzają go wyegzekwować. Myśl, że stworzono zupełnie martwy przepis nasuwała się dość nachalnie.
Tymczasem było inaczej. Organizatorzy i władze stanęli na wysokości zadania i okazało się, że jak się chce, to się da. Byli sędziowie, kamery wideo i po rajdzie sypnęło karami. Zdecydowano się na kary finansowe – srogie, ale nie zmieniano wyników rajdu. I dobrze. A żeby nie było, że tylko restrykcje i konsekwencje – przed każdym oesem zamknięto spory odcinek drogi i tam można było „grzać”.
Ale porzućmy już temat przepisów i kar. Rajd Elmot już za nami. Po raz kolejny ruszyły mistrzostwa Polski – z lekkim poślizgiem, ale w ładnym stylu. Nie ukrywam, że czekałem na ten rajd. Uwielbiam to przedsezonowe oczekiwanie. Kto? Z kim? Jakim autem? W jakich barwach? No i oczywiście kto jest w jakiej formie? Kto się najlepiej przygotował do sezonu? Śledzę zawszę nadchodzące powoli Newsy. Kuchar i Kajtek zostają w swoich zespołach. Kuzaj z pompą prezentuje Skodę. Wracają Frycz i Dytko. Na Facebooku wyciekają pierwsze zdjęcia Fiesty Sołowowa. Bębenek przesiada się do C2-ki. Oj będzie się działo!
No się działo. Choć Tomek Kuchar prowadził od startu do mety, chyba dopiero po ostatnim oesie mógł odetchnąć. Rywale mu nie zostawili dużo miejsca na błędy. A za jego plecami ostra walka. Dramaty, kapcie, urwane kierownice, potrącone szykany, awarie. Frycz powraca w wielkim stylu i to pomimo problemów z autem. Paweł Dytko zostaje pokonany przez sprzęt. Kajetan goni czołówkę po kapciu. Bębenek udowadnia, że szybkim kierowcą jest. Ach, dawno z takim napięciem nie śledziłem wyników. Kto kogo objedzie? Ile sekund mu dołoży? Przejdzie go czy nie przejdzie? No podobał mi się ten rajd, podobał. Ale na koniec przyszła refleksja, że kogoś na tych zawodach zabrakło. Jakoś przyzwyczaiłem się już do „naszych” Francuzów. I myślę, że nie tylko ja, nie tylko kibice są niepocieszeni nieobecnością Bryana i Xaviera w tym roku. Coś mi się wydaje, że kierowców kłuje boleśnie brak tak znamienitych rywali. Nie żeby zwycięstwo Tomkowi przyszło łatwo – żeby wygrać z Michałem Sołowowem czy Leszkiem Kuzajem na pewno musiał się mocno starać. Ci trzej (a może i ktoś jeszcze?) jeszcze nie raz skrzyżują szpady w tym roku i jeńców brać nie będą. Ale to nie to samo. To Bouffier był mistrzem przez ostatnie trzy lata i to on wyznaczał tu poziom. Czyż szampan nie smakował by lepiej gdyby był wśród pokonanych?
Dla zainteresowanych:
12.7. Zabrania się tzw. „grzania opon” (wężykowanie, zygzakowanie) na wszystkich
otwartych dla ruchu drogach dojazdowych podczas trwania rajdu. Każdy taki
stwierdzony przypadek będzie przedstawiony ZSS, który nałoży karę do wykluczenia
włącznie.
I jeszcze jedno słowo ode mnie. Wypadało by się bowiem przedstawić. Nie pierwszy to artykuł mojego autorstwa tutaj, ale pierwszy felieton. A więc nazywam się Kuba Kozal, w rajdach siedzę od dawna i przez kilka lat współtworzyłem Magazyn Rajdowy WRC. Tu na rallynews co tydzień staram się dostarczyć Wam jakiś ciekawy tekst lub wywiad, a po każdej rundzie RSMP także i własne przemyślenia. Zapraszam.
Komentarze
Zaloguj się